Bardzo słodka kawa. Napój mocy ze wzgórza wulkanu

Podróże [Gwatemala]

Znamy ten slogan aż za dobrze. „Parzona ze starannie selekcjonowanych ziaren. Palona zgodnie z wielowiekową tradycją. Z nutą pobudzającą zmysły. Motywującą do działania” – światowi spece od marketingu co dzień głowią się, jak zachęcić klienta właśnie do ich kawy. A w San Pedro? W San Pedro po prostu ją robią.

Jest tuż przed świtem. Gwatemalskie miasteczko u podnóża wulkanu San Pedro jeszcze śpi. Sły-chać jedynie pojedyncze odgłosy. A to kogut wybudza mieszkańców kurnika. A to jakiś przezorny tuk-tukarz sprawdza, czy aby na pewno odpali mu silnik. To wszystko jednak dzieje się tam. Poni-żej nas.

Tutaj, gdzie się znajdujemy, wszystkie te pojedyncze odgłosy budzącego się do nowego dnia miasta są już tylko tłem. Wokoło gęsta pajęczyna drzew i wąska ścieżynka pomiędzy nimi. Wdrapujemy się na wierzchołek wulkanu. Sylwetki masywu ciągle jednak nie widać. Jak co ranek schowany jest w białej otoczce chmur. Dobrze wiemy, że tam jest. Dla pewności

     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze