Jak Czesi upokorzyli terrorystę Putina

FOT. TOMASZ HAMRAT/GAZETA POLSKA
FOT. TOMASZ HAMRAT/GAZETA POLSKA

OPINIE [Tylko twardy opór powstrzymuje wojnę hybrydową]

Nagle wszystko zaczyna się ze sobą łączyć, zazębiać, uzupełniać: próba porwania i zabicia premiera Milo Djukanovicia, obecność Denisa Siergiejewa w Katalonii w 2017 roku, „turystyczna” wizyta płk. Aleksandra Miszkina i płk. Anatolija Czepigi w Salisbury w 2018 roku, bomba odpalona w Doha przez Anatolija Biełaszkowa i Wasilija Bogaczowa w 2004 roku, która zabiła b. prezydenta Czeczeni Zelimhana Jandarbijewa, obecność Siergieja Dubinskiego 17 lipca 2014 roku na wschodzie Ukrainy, jego udział w zestrzeleniu samolotu malezyjskich linii lotniczych i rola oficera GRU Olega Iwannikowa, odpowiedzialnego za transport systemu przeciwlotniczego, który tego dokonał, pojawienie się gen. Andrieja Awerianowa w Wiedniu 13 października 2014 roku i wreszcie eksplozja materiałów wybuchowych w czeskich Vrběticach 16 października i 3 grudnia 2014 roku.

W tle wszystkich tych wydarzeń widać rękę GRU i cień Putina. W raporcie dla amerykańskiego kongresu z 24 grudnia 2020 roku

     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze