Ambitne kino czeka na sądowy spór

Film [Głośny zamach w TVP sprzed lat]

Nie ma wątpliwości: „Prime Time” jako debiut Jakuba Piątka jest niezwykle udany. Co ważne, psychologiczny dramat trzyma w napięciu aż do nieoczywistego końca.

Nie uświadczymy zbyt szerokiej obsady, a jednak dla kilku postaci warto poświęcić 1,5 godziny wolnego czasu. W „Prime Time” wykorzystano autentyczne zdarzenie sprzed niemal dwóch dekad. Wtedy to Adrian M. wkroczył na teren Telewizji Polskiej i zaczął grozić pracownikom studia, domagając się wejścia na antenę. W rolę terrorysty Sebastiana wcielił się Bartosz Bielenia, przed którym kariera na wielkim ekranie stoi otworem. Zakładnikami tuż przed milenijnym sylwestrem 2020 roku zostali prezenterka (Magdalena Popławska) i ochroniarz (Andrzej Kłak) – psychologicznie chyba najciekawszy z bohaterów, wykonujący posłusznie polecenia napastnika z nienabitym pistoletem. Negocjacje między reżyserką i policją a zrozpaczonym Sebastianem stają się elementem groteski, a oliwy do ognia dolewa ojciec, kpiący z problemów

     
67%
pozostało do przeczytania: 33%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze