Zyziu na koniu Hyziu

Polski mąż stanu Borys Budka, jak przystało na rasowego polityka, postanowił zniszczyć konkurencję we własnym obozie. Dlatego ogłosił w „GW”: „My wciąż na naszych uniwersytetach mamy kierunki, które – mówiąc delikatnie – odbiegają od oczekiwań nowoczesnego państwa. No, nie bójmy się powiedzieć, że państwo finansuje naukę ludzi, którzy po tych studiach nie będą mieli zatrudnienia”. Dopytywany wyjaśnił, że chodzi o „chociażby wydziały teologiczne. Czy historyczne”. W ten w sposób okrutny Budka wykończył historyków Komorowskiego, Tuska i Sienkiewicza! A czemu wymienił też teologię? Wszystko jasne, chodziło mu o zniszczenie dwukrotnie trafiającego do nowicjatu Szymona Hołowni. Bezwzględna, zimna kalkulacja. 

To oczywisty dowód, że mąż stanu Budka zgodnie z zaleceniami Machiavellego potrafi być w politycznej walce lisem i lwem. A nawet Tomaszem Lisem i Lwem Rywinem! Tylko nie wiadomo, czy to dobrze czy źle.

Po śmierci księcia Filipa TVN24 postanowiła

     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze