Powrót „sprawy Agaty”

Dodano: 07/11/2012 - Nr 45 z 7 listopada 2012

Ile było prawdy w tej opowieści? Niewiele. Dziewczyna rzeczywiście miała czternaście lat i była w ciąży. Cała reszta była fałszem. Nikt jej nie zgwałcił. Ciąża była efektem romansu nastolatki z kolegą z klasy. Aborcji nie przeprowadzono, bo najpierw nie było zgody ojca dziewczyny, a później jej samej. I wreszcie, jedynym zaangażowanym w sprawę duchownym był ks. Krzysztof Podstawka, którego dziewczyna sama poprosiła o pomoc. Episkopat wypowiedział się dopiero tydzień po zabiciu dziecka. Wszystkie te fakty zostały ujawnione jeszcze w trakcie trwania sprawy. Z Joanną Najfeld napisaliśmy na ten temat książkę „Agata. Anatomia manipulacji” i wydawało się, że manipulacje udało się przezwyciężyć. Nic bardziej błędnego. Federacja Kobiet i Planowania Rodziny, a także matka Agaty, udały się do Strasburga i tam, powielając kłamstwa wcześniej kolportowane w Polsce, udało im się wywalczyć odszkodowania dla siebie. Za co? Za to, że Polska niewystarczająco szybko uznała, iż trzeba zabić tamto dziecko
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze