Zbrodnia to niesłychana! Z wiktoriańskiej kroniki kryminalnej 

FOT. WIKIPEDIA
FOT. WIKIPEDIA

Historia [Mroki XIX-wiecznego Londynu]

Rosyjski autor kryminałów, Boris Akunin, zwykł umieszczać w swych książkach następująca dedykację: „Pamięci wieku XIX, kiedy to literatura była wielka, wiara w postęp – bezgraniczna, a zbrodnie popełniano i wykrywano ze smakiem, tudzież elegancją”.

Czy w czasach królowej Wiktorii zbrodnie naprawdę popełniano ze smakiem? No cóż, raczej trudno o wyrafinowany gust posądzać Kubę Rozpruwacza, seryjnego mordercę prostytutek w londyńskiej dzielnicy biedoty Whitechapel w 1888 roku. Tożsamość zabójcy do dziś pozostaje nieznana, a on sam poczynał sobie z takim poczuciem bezkarności, że słał nawet listy do prasy! Jego okrucieństwo wywołało histerię nad Tamizą, a równocześnie było błogosławieństwem zarówno dla wydawców gazet, którzy zyskali „gorący temat” na wiele miesięcy, jak i autorów groszowych powiastek grozy, tzw. penny dreadfull, zawdzięczającym zbrodniarzowi niewyczerpane źródło inspiracji. Ponura sława Kuby Rozpruwacza sprawiła, że stał się on twarzą całego

     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze