Majestat i hipokryzja

Felieton [Krótko i na temat]

Czynność znana jako „znieważanie głowy państwa” nie pojawiła się w polskim prawie wczoraj. Czy nazwanie urzędującego prezydenta którymś z setek znanych nam mało sympatycznych określeń powinno być ścigane? 

Byłby to znakomity temat na większą dyskusję, jednak jej uczestnicy musieliby spełnić warunek, który dziś wydaje się nie do spełnienia – mianowicie zachować przynajmniej minimum obiektywizmu. Główny argument za karaniem takiego zachowania to stwierdzenie, że w postaci, do której odniósł się dany epitet, poza konkretnym człowiekiem mieści się również „majestat Rzeczypospolitej”. Jest to argument całkiem słuszny, jak zwykle jednak problem zaczyna się wraz z praktyką. Czy wspomniany majestat reprezentował zataczający się nad charkowskimi grobami Aleksander Kwaśniewski czy podający mu nogę Lech Wałęsa, czy może czasem tylko przysypiający, a czasem wdrapujący się na fotel Bronisław Komorowski? Temat jest więc tak samo trudny jak to pytanie. Nie przypominam

     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze