Telefon do kościelnego. Cud w Lanciano

Podróże [Włochy]

Miejscowość w zachodniej Abruzji jest dziś bardzo poruszona. Właśnie kończy się kilkudniowy spór między lokalnymi władzami a premierem Italii. I jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, poszkodowani są głównie mieszkańcy.

„Mamy do czynienia z jednym z arcydzieł biurokracji” – pisząc ten komunikat, Marco Marsilio jest nad wyraz pobudzony. Ma świadomość, że jego autorytet został właśnie mocno nadszarpnięty. A mieszkańcy zarządzanego przez niego regionu mają prawo od tej chwili coraz wymowniej pukać się w czoło. Takie rzeczy mogły się wydarzyć bowiem tylko tutaj. We włoskiej Abruzji.

Oto kilka tygodni temu Marsilio samodzielnie, bez uzgadniania z rządem, wydał dekret znoszący panującą w Abruzji tzw. czerwoną strefę najwyższego ryzyka zakażeń koronawirusem. Otwarte zostały wreszcie wszystkie niespożywcze sklepy, przywrócono  swobodę przemieszczania się. Nie na długo jednak. Bowiem decyzję szefa regionu bardzo szybko zaskarżył włoski rząd. Abruzja

     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze