Mówić, co ważne

Felieton [Myśli nienowe]

Jednym z moich ulubionych poradników duchowych jest niewielka książeczka autorstwa Tomasza á Kempis „De imitatione Christi” („O naśladowaniu Chrystusa”). Czytam ją codziennie rano, podzieliłem ją sobie na części, zaznaczając ołówkiem dany fragment, dodając obok datę.

W ten sposób uzyskałem refleksje na cały rok – i tak w ciągu 365 dni czytam całość, zaś każdy krótki, dwu-, trzyzdaniowy fragmencik to poranne „zadanie” do modlitwy i medytacji. Ostatnio natrafiłem na takie słowa: „Zewnętrzne uciechy powodują tylko utratę prawdziwej Bożej pociechy. Dlatego czuwajmy i módlmy się, aby czas nie przepływał przez nas daremnie. Jeśli trzeba mówić, mówmy o tym, co ważne”. Poza różnicą między „uciechą” a „Bożą pociechą” (znakomite jest tłumaczenie Anny Kamieńskiej, uważam je za doskonałe i najlepsze) zatrzymały moją uwagę słowa: „...aby czas nie przepływał przez nas daremnie”. Jak ważne jest nadanie wartości czasowi przekonuję się codziennie, patrząc w lustro, zerkając

     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze