Nieuchronna przeprowadzka

Felieton [Krótko i na temat]

„Ksiądz Boniecki ma głos w moim domu” – głosili już dziesięć lat temu rozmaici odlegli na co dzień od Kościoła celebryci, gdy zakon księży marianów ograniczył mocno swobodę wypowiedzi ówczesnego redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”.

Zakaz poprzedziły liczne wypowiedzi Bonieckiego, w których księdzu zdarzało się sympatyzować z koncesjonowanym satanistą III RP „Nergalem” czy też zastanawiać się, czy obecność ludzi Palikota w polityce faktycznie jest powodem do zmartwień. Zdarzyło mu się przy okazji poprzeć też choćby postulat usunięcia krzyża z sali sejmowej. To i wiele innych wątków uczyniło z ks. Bonieckiego ulubionego kapłana centrolewicy, której na co dzień do Kościoła i z Kościołem było bardzo nie po drodze. „Istnieje opinia, moim zdaniem uzasadniona, że ks. Boniecki reprezentuje stanowisko »katolicyzmu otwartego«, ale to otwarcie Kościoła sprzyja, by z niego wychodzić – a nie do niego wchodzić i zachować bezpieczeństwo wynikające z solidnej i

     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze