Konieczne ujawnienie pełnej listy zaszczepionych na lewo i tych, którzy ich na nią wpisali

Felieton [Okoniem]

Afera ze szczepieniami na lewo w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym pokazuje jak na dłoni, na ile silny jest w Polsce układ postkomunistyczny. Bo okazało się, iż to, co na początku mogło wyglądać jak zaszczepienie poza kolejnością kilku osób znanych z plakatów filmowych czy telewizyjnych seriali, jest faktycznie szeroko zakrojoną akcją szczepienia tzw. swoich, którzy pracowali na rzecz PRL, a potem umościli się dzięki temu w III RP. 

Nie tylko Janda, lecz także współpracownicy i funkcjonariusze bezpieki tłumaczą, że dzień i noc śledzili stronę internetową WUM, wyczekując informacji o nadprogramowych szczepionkach i gdy je dostrzegli, to co tchu pędzili do szpitala i wystawiali ramię do wkłucia. Oczywiście te opowieści można między bajki włożyć – żadnych publicznie dostępnych informacji o dodatkowej puli szczepień nie było. A szczepienia grupy postkomunistów i ich przyjaciół zostały najwyraźniej wcześniej zaplanowane i przeprowadzone sprawnie, bo wszyscy

35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze