Magiczna wiara katolickich antyszczepionkowców

Felieton [Walka o dusze]

Antyszczepionkowcy niestety opanowali niemałą część mediów społecznościowych. I jakakolwiek wzmianka z poparciem dla programu szczepień – o deklaracji, że ktoś sam zamierza się zaszczepić, nie wspominając – wywołuje ich wściekłość. 

Ja sam zmierzyłem się już z pytaniami o to, kto mi za to płaci, czy wiem, że służę szatanowi, i wreszcie z kuriozalnym zarzutem wspierania aborcji. Zostawiając jednak na boku te uwagi, z którymi trudno poważnie polemizować, skupmy się na problemie religijnych uzasadnień postawy wrogiej szczepieniom. Tak się bowiem składa, że część dyskutantów powołuje się na argumenty wzięte z wiary i religii, nie zauważając nawet, że osuwają się w ten sposób w myślenie magiczne, które z katolicyzmem niewiele lub zgoła nic nie ma wspólnego. I tak wiara, że szczepionka może mieć skutki duchowe, że przyjęcie jej to czyn mający skutki religijne, to wyraz myślenia magicznego, a nie religijnego. Ujmując rzecz wprost: „Nie to, co wchodzi do ust, czyni

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze