Słowo na początku 

Felieton [Myśli nienowe]

Bardzo lubię Ewangelię św. Jana – mistyczną, pełną tajemnicy i wyzwań dla egzegety. Pierwsze wersy – „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało”. Jak rozumieć to „słowo”? 

Grecki termin „logos” wiąże się przecież nie tylko z lekturą, ze słowem w sensie lingwistycznym, lecz oznacza także uporządkowanie, rozumną ideę porządkującą. To dla mnie wiele znaczy – bowiem codziennie, o poranku, czytam Słowo. Próbuję w trakcie tej porannej medytacji rozwikłać Jego sens oraz przyjrzeć się ukrytym znaczeniom i odczytać wskazówki. Gdzie indziej znajdę zapis Woli Bożej, wobec której mam się zastosować, jeśli nie w Słowie? I to „słowo” w sensie lingwistycznym zmienia się dla mnie w coś, co mnie porządkuje, układa, „ustawia do pionu”. Gdybym wyobraził sobie siebie jako busolę, w której jest umieszczona igła myśli, pragnień, intencji – to bez Boga ta

     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze