Instytucje zbrodnicze

Felieton [Jedziemy]

Za nami 39. rocznica zbrodni w kopalni „Wujek” i 50. rocznica masakry, jaką „chłopcom z Grabówka i chłopcom z Chylonii” zgotowali sowieciarze z PZPR. 

Przeciwko górnikom z „Wujka” Jaruzelski, Kiszczak i inni płatni zdrajcy, pachołki Rosji, wyprowadzili czołgi, żołnierzy, zmechanizowane odwody milicji obywatelskiej, czyli ZOMO, w tym specjalny pluton uzbrojony w karabiny maszynowe. Te kilkutysięczne siły stanęły przeciwko górnikom uzbrojonym w gumowe pałki, drewniane trzonki od narzędzi i śruby. Zamordowano dziewięciu górników. Sześciu zginęło na miejscu, trzech – w szpitalach. Dowodzący operacją nie pozwalali udzielać pomocy rannym, a zanim czołgi sforsowały mury kopalni, zgromadzone pod nią rodziny górników, kobiety i dzieci potraktowane zostały armatkami wodnymi przy szesnastostopniowym mrozie. Za tę zbrodnię w wolnej Polsce odpowiedzieli wyłącznie zomowcy, którzy pociągali za spust. Jeden z najważniejszych ludzi w PRL, w czasie pacyfikacji „Wujka”

     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze