Akcja dla widzów o stalowych nerwach

FILM [ISIS I WOJNA W MOSULU]

Carnahan nie przedstawił nam jego życiorysu, porteru psychologicznego – nie wiemy kompletnie nic o chłopaku poza tym, że potrafi strzelać, a w policji pracował od zaledwie dwóch miesięcy. W dodatku od początku udowadnia nowym przyjaciołom, że nie jest zdrajcą na usługach ISIS. Wrażenie robi opanowanie i chłodny umysł lidera SWAT, który z czasem traktuje Kawę jak syna. Major za wszelką cenę chce dokończyć tajemniczą misję, a w toku wojny islamscy bojownicy zabili mu połowę członków oddziału. Historia „Mosulu” szybko się zaczyna i równie błyskawicznie kończy. To całkiem udane kino akcji z masą krótkich strzelanin, wybuchów bomb, zabitych cywilów i trudnych do rozwiązania dylematów. Doskonale odwzorowano zniszczone w wojnie z ISIS budynki i ulice Iraku. Obsada aktorska jest w całości arabska, choć poza wspomnianym majorem nikt się nie wybija swoją grą. Minus należy postawić za zbyt banalny epilog w zestawieniu z aurą tajemniczości wokół misji. Być może Netfliks powinien zdecydować się

     
85%
pozostało do przeczytania: 15%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze