Wewnętrzni dywersanci

Felieton [Okoniem]

Unia obrała kurs prosto na federalizację. Możemy się zatem spodziewać tylko wzmacniania presji na nas, na Węgry, na wszystkich, którzy będą postrzegani przez europejskie elity jako hamulcowi tego procesu. 

Do Polaków – przynajmniej zainteresowanej sprawami publicznymi większości – powinna docierać wiedza o tym, jak wygląda sytuacja, czym będzie skutkować uleganie naciskom lewicowego szaleństwa. Bo przecież nie chodzi tylko o głębokie przegranie naszej kultury, lecz przede wszystkim o interesy gospodarcze – ci, którym przysługuje mniej praw lub niższy status, zawsze będą wykorzystywani. Czy to oznacza, iż czas szukać drogi ewakuacji? Nie. Czas wyrobić w sobie odporność na wszelkiego rodzaju unijne naciski i prowadzić politykę maksymalizacji korzyści przy jednoczesnej twardej obronie suwerenności. Czas na walkę bez kompleksów, ale racjonalną, a nie szaleńczą. Unia nie jest żadną rodziną, grupą przyjaciół. Jest miejscem realizacji bardzo konkretnych interesów

     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze