Mocny finał „Suburry”

SERIAL [Gangsterzy, polityka i Watykan]

Z małej chmury duży deszcz – odwrócenie popularnego polskiego przysłowia jak ulał pasuje do trzeciego sezonu „Suburry”.

„Suburra” rozkręcała się z odcinka na odcinek, aż wreszcie w szóstym epizodzie zaprezentowała moc wrażeń. Gdy większość bohaterów ginie, często można odnieść wrażenie, że reżyser poszedł na łatwiznę. W wypadku scenerii „Wiecznego Miasta” jest inaczej, bowiem każda śmierć składa się w logiczną całość i jest uwarunkowana przebiegiem akcji oraz zawiłością intryg. Rody Adamich z Ostii i cyganów Anacletich połączyły siły, eliminując głównego gracza w półświatku – Samuraja. Opowieść o życiu i wpływach tego sędziwego gangstera jest ewidentnie niedokończona i można było ją rozwinąć w dodatkowym odcinku. Mały minus „Suburry” nie zmienia fantastycznego obrazu, który dopełnia przemiana polityka Amadeo Cinaglii. Nieoczekiwanie to on staje się największym czarnym charakterem Rzymu, zabijając po drodze… zobaczą Państwo sami, kogo. W finale głęboko

     
72%
pozostało do przeczytania: 28%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze