Bem – bohater Polski i Węgier 

Felieton [Myśli nienowe]

170 lat temu, 10 grudnia 1850 roku w Aleppo, zmarł na malarię azjatycką Józef Bem. Choroby takie jak tyfus czy cholera w XIX wieku zbierały żniwo równie obfite jak wojny.

„Czemu cieniu odjeżdżasz…” – warto by za Norwidem zapłakać dzisiaj za wielkim Polakiem. Bem bił się w kilku wojnach. Tłukł Moskali w roku 1812 i bohatersko bronił Gdańska w 1813. W Królestwie Kongresowym związał się z Walerianem Łukasińskim i jego Wolnomularstwem Narodowym, a że należał do niepokornych, ciągle zmagał się z władzą cara i jego brata. Przed powstaniem listopadowym musiał przenieść się do Lwowa, do Królestwa wrócił w marcu, po bitwie pod Olszynką Grochowską. Szybko pokazał, na co go stać, jakim znakomitym jest żołnierzem i artylerzystą – bił Rosjan pod Iganiami, pod Ostrołęką dokonywał cudów męstwa, prowadząc spektakularną artyleryjską szarżę i ratując tym samym polską armię od pogromu, na jaki skazał ją fatalny dowódca gen. Jan Skrzynecki. A dalej następowała jedna za drugą

     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze