Maradona w rękach Boga. Złoty chłopiec z Marsa

Świat [Ludzie]

25 listopada 2020 roku umarł Diego Armando Maradona – przez wielu uznawany za „boga futbolu”. Gary Lineker pożegnał legendę futbolu mówiąc, że Maradona doznaje już pokoju „w rękach Boga”, a gazety na Wyspach podchwyciły ten zgrabny „bon mot” i następnego dnia cytowały go na pierwszych stronach.

Urodziłem się w roku 1970. Dorastałem, gdy Maradona był na szczycie. Miałem 16 lat, gdy w Meksyku zdobywał mistrzostwo świata. Zapamiętam do końca życia to, jak grał. Maradona był nie z tej planety. Oto na boisku „dwudziestu dwóch facetów biegało za piłką przez dziewięćdziesiąt minut, a na końcu…” (że strawestuję inne znakomite powiedzenie Linekera, w którym powyższą definicję piłki nożnej kończył: „…a na końcu wygrywają Niemcy”) – a na końcu, drodzy państwo, i tak widać jedynie Diego, który porusza się pomiędzy pozostałymi, jakby tańczył tango między ludźmi, którym ktoś nasypał żwiru do butów. Widzi więcej, lepiej, dotyka piłki w magiczny sposób, a może piłka dotyka

11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze