Uliczka zagadkowych kamienic. Alchemicy, strzelcy zamkowi czy krasnale

Podróże [CZESKA PRAGA]

Tajemnicza kamienica z równie sekretnym oknem, na które ponoć nigdy nie pada światło księżyca. I wcale nie chodzi o tę najsłynniejszą – znajdującą się kawałek dalej, z numerem 22, w której inspiracji do swoich dzieł szukał Franz Kafka. O tej wie dużo mniej ludzi.

Przez miniaturowe okienko widać niewielkie palenisko. Nad nim zawieszony tygiel. Ten sam, w którym być może jakiś tajemniczy alchemik lada moment zacznie warzyć cudowny eliksir. Wkoło drewniane półki uginające się pod ciężarem starodawnych ksiąg, słoików pełnych barwnych płynów. Gdzieś leży nawet kawałek pięknie wypolerowanej miedzi. Udaje złoto. To, o którym Rudolf II tak głośno marzył. Mówią, że kiedyś mieszkał tu potężny czarodziej. Miał piękną córkę, o którą był chorobliwie zazdrosny. Gdy więc któregoś dnia, powróciwszy do domu, zastał umiłowaną latorośl w objęciach zakochanego w niej chłopaka, wpadł w szał. Pchnął kochanka nożem i zabił. Tradycja, w którą wierzył czarodziej, nakazywała każdemu

     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze