Oni roznieśli zarazę i śmierć. Narazili służbę zdrowia na upadek, a Polaków na utratę życia

KRAJ [Pandemia, politycy, celebryci]

Po wielkich protestach zwolenników aborcji na życzenie drastycznie wzrosła liczba zarażonych koronawirusem. – Wystarczy spojrzeć na krzywą przyrostu zachorowań, by zobaczyć, że jest ona ściśle powiązana z tymi wydarzeniami. Po 2–3 tygodniach pojawią się pierwsi pacjenci z protestów z dekompozycją oddechową, potem nadejdzie fala zgonów. Ta tragedia nie powinna się wydarzyć. Teraz musimy walczyć o to, by nie załamał się system ochrony zdrowia, bo to oznaczać będzie drastyczny wzrost śmiertelności – mówi „Gazecie Polskiej” prof. Grzegorz Gierelak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.   Epidemiolodzy nie mają wątpliwości: wiedza o tym, że skutkiem protestów będzie zdecydowany wzrost zachorowań, nie była trudno dostępna. Wiarygodni naukowcy nie mieli żadnych złudzeń, iż tak właśnie będzie. Mimo to nie tylko celebryci, ale i politycy nawoływali do protestów, ale wybrali taką ich – skądinąd bezprawną – formę, która musiała spowodować tragedię. W efekcie Polska znalazła
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze