Deepfake (nie)idealne kłamstwo. Fałszywe porno-filmy i wymyślone przemówienia orężem w wojnie informacyjnej

FOT. LUKASZ DEJNAROWICZ/FORUM
FOT. LUKASZ DEJNAROWICZ/FORUM

Kraj [Dezinformacja, czarny PR, spreparowane filmy]

W internecie lawinowo rośnie liczba łudząco autentycznych spreparowanych filmów, mających wyśmiewać lub kompromitować osoby publiczne – polityków, biznesmenów czy celebrytów. Zjawisko to zaczyna dotykać także Polski.   To jedno z najpotężniejszych narzędzi mogących szybko i skutecznie manipulować opinią publiczną, niszcząc reputację osób fizycznych, podmiotów gospodarczych lub instytucji państwowych. Pojawiające się w internecie łudząco autentyczne spreparowane filmy, czyli tzw. deepfake, coraz częściej stają się elementem dezinformacji lub kampanii czarnego PR-u. Do ich tworzenia wykorzystywane są niedostępne na razie powszechnie, skomplikowane programy komputerowe oparte na technologii AI (sztuczna inteligencja). Według danych holenderskiej firmy Sensity, która pierwsza na świecie zaczęła zajmować się analizą wizualnych zagrożeń, w czerwcu 2020 roku wykryto w internecie ponad 49 tys. nowych deepfake’ów. To o połowę więcej niż pół roku wcześniej. Spreparowane filmy
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze