Pytanie o granice biotechnologii

Felieton [Walka o dusze]

Biotechnologia, a przynajmniej niektóre z jej zapowiedzi, rodzi naprawdę poważne pytania. I trzeba się z nimi mierzyć, zanim będzie za późno. Idealnym przykładem są pytania o istotę rodzicielstwa w świecie w trakcie rewolucji biotechnologicznej.    W najnowszym numerze magazynu „Bioethics” zadaje je wprost australijska badaczka Hilary Bowman-Smart z Murdoch Children’s Research Institute w Melbourne. I tak zastanawia się ona choćby, kto będzie rodzicem dziecka, jeśli jakiś człowiek zdecyduje się na sklonowanie siebie. Czy on, czy jednak rodzicami są jego rodzice, czyli społeczni dziadkowie dziecka? A kto będzie drugim rodzicem dziecka, którego materiał genetyczny pochodzi od mężczyzny i z laboratorium? A gdy ktoś chce mieć dziecko, które będzie utalentowanym sportowcem, i zatrudni biotechnologów, którzy stworzą dla niego takie dziecko? Nie ma ono z nim nic genetycznie wspólnego, on jedynie je wymyślił i za nie zapłacił. Czy jest jego rodzicem? I wreszcie przykład
     
54%
pozostało do przeczytania: 46%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze