Jesienne tornado. Włoskie szpitale alarmują, że sytuacja może się wymknąć spod kontroli

FOT. PAP/EPA
FOT. PAP/EPA

Świat [Włochy]

Z jednej strony są codzienne dane Obrony Cywilnej, kolejne dekrety premiera i zamknięcia różnych form działalności publicznej czy zawodowej, z drugiej – protesty, a to samych obywateli, a to „negacjonistów”, a to gubernatorów regionów. Jednak najmocniej do wyobraźni przemawia sytuacja w szpitalach.   „Patrzcie, patrzcie, tu wcale nie ma aż tyle karetek! Prawie pusto!” – dramatycznym, ściszonym głosem mówi Włoszka, idąc w środku nocy ulicą i zbliżając się do oddziału ratunkowego miejscowego niewielkiego szpitala. Wszystko nagrywa telefonem, by tryumfalnie obwieścić, że „cała ta pandemia to fałsz”, bo na podjeździe nie ma sznura oczekujących karetek. Niestety, takich głosów – prób udowodnienia, że pandemia to wielki wymysł, spisek, w którym biorą udział wszyscy: od rządów państw po lekarzy – jest coraz więcej. Oczywiście przekłada się to na wzrost zachorowań, bo wielu ludzi nadal jest przekonanych, że to jedna wielka ściema. Nie przekonują ich wizyty z kamerą w
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze