„Z Bogiem, Panowie”

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

2 listopada 1950 roku morderca sądowy Mieczysław Widaj przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie skazał „Łupaszkę” na 18-krotną karę śmierci.    „Wpuszczono mnie na widzenie na Rakowiecką. To był cud. Zygmunt wyglądał dobrze, ale był bardzo smutny. Wiedział, że czeka go tu śmierć” – mówiła Lidia Lwow-Eberle, „Lala”, sanitariuszka 5. Wileńskiej Brygady AK. Oprawcy przyszli po niego 8 lutego 1951 roku. Do współwięźniów powiedział: „Z Bogiem, Panowie”. Oni odparli: „Z Bogiem, Panie Majorze”. Prokurator odczytał wyrok „w imieniu Rzeczypospolitej”. Kula dosięgła „Łupaszkę” o godz. 20:15. W III RP mjr Zygmunt Szendzielarz został wydobyty z dołu śmierci na „Łączce”, zidentyfikowany i pochowany. „Ja w to nie wierzyłam! Nigdy nie myślałam, że będzie można powiedzieć: Tu leży »Łupaszka«” – przyznała „Lala”, odbierając akt identyfikacji zwłok ukochanego dowódcy. „To był dół pod asfaltową alejką. Major leżał najwyżej. Wrzucono go jako ostatniego twarzą do ziemi” – relacjonował
     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze