Gimbaza

Felieton [Myśli nienowe]

Na protesty feministek spod znaku błyskawic zabierane są dzieci. Niektóre ze zdjęć pokazywanych w internecie są wstrząsające – maluchy wzywające do „wolnego wyboru” czy grożące, że „mama się rozgniewa” to jedno. Masowy udział pełzającej „gimbazy” to drugie. I chociaż gimnazjów już nie ma (i dobrze), to przyczyniły się właśnie do powstania jakże trafnego pojęcia „gimbaza”, które oznacza nierozgarniętych, przygłupawych nastolatków na poziomie mającego trudności ze zdaniem do następnej klasy gimnazjalisty. To właśnie „gimbaza” tworzy sporą część owej „masy strajkowej” – widać to na relacjach i filmikach w internecie, na których krzyczą „wypierdalać” i cieszą się, że mogą tak oficjalnie, głośno obrażać kogoś, całkiem jak osławieni kibole na stadionach. Przy czym, żeby było jasne – „gimbazą” na poziomie umysłowego, emocjonalnego i erudycyjnego rozwoju można być niezależnie od wieku. „Gimbaza” lewicowa ma tak znakomitych przedstawicieli jak posłanka Anna Maria Żukowska,
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze