Zaraza, czas apokalipsy, Bruksela, Berlin, Londyn i...

Felieton [Widziane z Brukseli]
Piszę te słowa w Brukseli podczas wielkiej kontrofensywy zarazy. W Polsce nie wygląda to dobrze, ale tu jest jeszcze gorzej. W dniu, gdy przygotowuję ten felieton, w naszym kraju zachorowało 10 040 osób, a w osiem razy mniej licznej Belgii prawie tyle samo, bo 9678. U nas zmarło 130 osób, w Belgii 46, a więc niespełna trzy razy mniej, co jak na jej potencjał ludnościowy jest i tak katastrofalną statystyką. Wcześniej Belgia przewodziła w UE-27 w innej statystyce: największej liczby zgonów na milion mieszkańców...   Ciekawe, że nie mogę porównać liczby ozdrowieńców w Polsce i Belgii, bo polskie dane są precyzyjne: takiego a takiego dnia wyzdrowiało 928 osób, a Królestwo Belgii w ogóle nie podaje takich liczb. Cóż, po prostu czas apokalipsy.    A propos „Czasu
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze