Nie było rynku na katolicyzm otwarty

„Gdyby to wsparcie było (nie finansowe, broń Boże), byłoby nam dużo łatwiej, zaryzykuję tezę – kanał by się rozwijał. Tymczasem przez cały czas naszego istnienia jeden (słownie jeden) biskup publicznie bąknął coś o pożytecznej roli Religii TV w medialnym kraj-obrazie. Na porządku dziennym mieliśmy hece z biskupami, którzy zabraniali księżom przychodzić do naszych programów, bo my niszczymy Kościół, atakując ojca Rydzyka” – napisał w liście do widzów Hołownia. Podchwyciły to inne media, które z zaskakującą zgodnością powtarzają jego opinię.

Zarzut ten jednak wydaje się absurdalny. I to z kilku przyczyn. Po pierwsze, nie ma powodów, by biskupi udzielali poparcia świeckiemu medium
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: