„Wyborcza” pisze prawdę?

Felieton [Lubię dinozaury]

Muszę się przyznać, że ostatnio „Gazeta Wyborcza” wprawiła mnie w osłupienie. Opublikowała tekst, w którym uczciwie opisała kłamstwa i manipulacje agresywnego aktywisty pro-LGBT (jak sam się określa), niejakiego Barta Staszewskiego. To typ, który zasłynął fejkiem o „strefach wolnych od LGBT” w Polsce, za pomocą których szczuje się dziś na nasz kraj w Unii Europejskiej. Żeby było zabawniej, tuż po opublikowaniu wspomnianego tekstu w sieci zawrzało. Głównie za sprawą wspomnianego Staszewskiego, który w stanie kompletnej histerii zaczął straszyć pozwami i zapowiadać konieczność ocenzurowania „GW”. Potem nastąpił festiwal absurdów. Tekst zniknął, Staszewski odtrąbił sukces, sieć zawrzała, tekst wrócił, za to koledzy redakcyjni autora z „GW” zaczęli pisać sążniste krytyki wspomnianego artykułu. Patrząc z boku – co się właściwie stało? Nawet w „Wyborczej” kłamstwa i manipulacje agresywnych lewaków przestały być akceptowane? Nie ujmując niczego autorowi artykułu, który
     
48%
pozostało do przeczytania: 52%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze