Za mundurem wszyscy sznurem. Wielu chętnych do służby w armii

OBRONNOŚĆ [SIŁY ZBROJNE RP]

Pandemia koronawirusa i działania przeciwkryzysowe z nią związane, a także wsparcie pozostałych służb, m.in. przy usuwaniu skutków nawałnic i ulew, potwierdzają, że utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej było słuszną i potrzebną decyzją, podobnie jak dalsze wzmacnianie i zwiększanie liczebności tego rodzaju wojsk. Widząc rosnące zainteresowanie służbą w armii, MON zdecydował o reformie i uproszczeniu systemu rekrutacji. Choć funkcjonują już od ponad trzech lat, Wojska Obrony Terytorialnej niemal od początku musiały mierzyć się z falą oszczerstw i nieprzychylnych komentarzy, niespotykaną wcześniej w kontekście polskiej armii.Krytykanci realnej pomocy Głównymi krytykującymi byli pseudoeksperci i część polityków, którzy zarzucali polskim władzom stworzenie papierowej armii, złożonej z osób, które o służbie w wojsku nie mają i nie będą mieć zielonego pojęcia. Rozprawiano o utopionych miliardach złotych na formację, która w żadnym stopniu nie miała mieć
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze