Żadnych marzeń

Miałbym problem ze ścisłym zakwalifikowaniem powieści do jednego gatunku – nie jest to bowiem ani klasyczna powieść polityczna z kluczem, ani fantastyka naukowa, ani fantasy, ani utwór satyryczny, ani historia alternatywna, ani opowieść drogi... A właściwie są one wszystkie wymieszane w inteligentny sposób, tak że bystry czytelnik odgadnie tam mnóstwo literackich nawiązań, m.in. do Lema i Bułhakowa, braci Strugackich i Jegora Byłyczowa, „Czarnoksiężnika z krainy Oz” i Sołżenicyna, z których Gociek czerpał pełnymi garściami, dbając wszelako o proporcje. Zauważyłem też z pewną nieśmiałością liczne podobieństwa do młodej wolszczyzny z lat „60 minut na godzinę”, słuchowiska „Numer” czy „
[pozostało do przeczytania 69% tekstu]
Dostęp do artykułów: