Krajobraz po bitwie

Felieton [Wrzutka]

Bitewny kurz powoli opada i ukazuje się pobojowisko z jednym wygranym – PiS-em, uosabianym dziś przez Andrzeja Dudę, który – mniemam – niejednego jeszcze zaskoczy.  Co do opozycji, jej stan jest, moim zdaniem, dużo gorszy niż wskazywany. 10 milionów głosów oznaczało przecież nie tyle poparcie dla konkretnej osoby czy partii, ile jedynie dla antypisu. Poza tym Biedroń sprowadził lewicę na granicę błędu statystycznego, Kosiniak-Kamysz, który w maju mógł rozdawać karty i po rywalizacji z Kidawą wejść do II tury, też dołączył do planktonu. Nie wygrała także swych pięciu minut Konfederacja, która w zamian za silne poparcie Dudy mogłaby wywalczyć znaczące miejsce na prawej flance. A PO? Mimo chciejstwa elit nie ma nadal silnego przywództwa. Nie jest nim przecież ani prezydent Warszawy, ani cesarz Europy na emigracji, ani antypatyczny marszałek Senatu, którego władza, mam nadzieję, wkrótce dobiegnie końca. Powód tego stanu rzeczy jest prosty. Partią nie da się sterować od
     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze