Chcemy być koncernem multienergetycznym

W pierwszych latach po 1996 roku gaz importowany aż w 100 proc. sprowadzany był z Rosji. W 2016 roku było to jeszcze 87 proc. A obecnie z kierunku wschodniego sprowadzamy około 60 proc. całego importowanego błękitnego paliwa. Nie ma co jednak ukrywać, że wcześniej strona rosyjska narzucała nam niekorzystne warunki dostaw, bo cena gazu, którą płaciliśmy Gazpromowi, była jedną z najwyższych na świecie. To był nasz argument przed Sądem Arbitrażowym. Z Jerzym Kwiecińskim, prezesem PGNiG SA, rozmawia Maciej Pawlak


Kiedy PGNiG odzyska 1,5 mld dol. zasądzonych przez Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie od Gazpromu za zawyżane przez Rosjan ceny gazu z kontraktu jamalskiego? 
Od marca, kiedy zakończył się nasz wieloletni spór prawny z Gazpromem, zaczęliśmy realizację wyroku arbitrażowego. Sąd Arbitrażowy ustanowił w rozliczeniach na dostawy gazu z Rosji nową formułę cenową, powiązaną z cenami europejskimi, z mocą wsteczną od 1 listopada 2014 roku. W wyroku przyznano rację naszym argumentom. Uznano, że do tej pory płaciliśmy za gaz z Rosji nierynkowe, zawyżone ceny. Ustalenia wyroku przełożyliśmy na język naszego kontraktu jamalskiego. Podpisaliśmy z Gazpromem aneks. Wspólnie uzgodniliśmy w nim, że zwrot przez partnera rosyjskiego tej nadpłaty w wysokości 1,5 mld dol. nastąpi do 1 lipca bieżącego roku.

Przez prawie ćwierć wieku PGNiG musiał jednak płacić Rosjanom zawyżane ceny.
Umowa ta, czyli kontrakt jamalski, stanowiła wynik ustaleń PGNiG i Gazpromu jeszcze z 1996 roku. Na początku, po podpisaniu kontraktu, gaz rosyjski dominował wśród całego importowanego do Polski błękitnego paliwa. Gaz wydobywany w kraju pokrywa tylko w ok. 20 proc. potrzeby Polski. Ale polityka rządu PiS postawiła na dywersyfikację źródeł wykorzystywanego w Polsce gazu i tym samym na uniezależnienie się od Rosji. I to już widać w liczbach. W pierwszych latach po 1996 roku gaz importowany aż w 100 proc. sprowadzany był...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: