Pod starym dębem. W lesie banity

Podróże [Wielka Brytania]

Robert w Kapturze? Teoretycznie tak właśnie można by tłumaczyć jego imię. Bardziej naturalnie brzmi Robin Hood. Wybitny łucznik. Obrońca biednych. Sprytny złodziej. Znacie takiego? Wierzycie w jego istnienie? Nieważne. Poczytajcie przez chwilę, co mówią o nim legendy.   Rzecz miała miejsce jeszcze w XIII wieku, na jednym ze średniowiecznych angielskich zamków w miasteczku Nottingham, gdzie rządził okrutny szeryf William de Wendenal – skorumpowany urzędnik królewski. Bezwzględny i mściwy człowiek. Znamy go dziś jako „szeryfa z Nottingham”. Korzystając z sytuacji, że król Ryszard Lwie Serce walczył w tym czasie na krucjacie, de Wendenal zaczął bezkompromisowo roztaczać swoje rządy na coraz dalszych terenach, bezlitośnie karcąc nieposłusznych i tych, którzy nie chcieli płacić podatków. Nie chcieli bądź zwyczajnie nie mieli już z czego. Opowieść mówi, jak to któregoś dnia William de Wendenal zorganizował turniej łuczniczy. Stawką miał być szlachecki splendor i uznanie.
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze