Piotr Lisiewicz

No i głos Moniki Olejnik ma Rafał Trzaskowski z głowy! Bo tak oto wypowiedział się o latach 80.: „robili karierę ludzie, którzy byli pozbawieni kręgosłupów, którzy sobie zrobili punkt honoru z tego, że nie mieli specjalnego doświadczenia, nie mieli specjalnego wykształcenia”. Wiadomo, oględnie, ostrożnie, bez nazwisk, ale tak, żeby każdy głupi domyślił się, że chodzi o zatrudnianie w Trójce, zamiast dziennikarzy z kręgosłupem i doświadczeniem, zootechników po SGGW. Co tam wykształcenie, skoro mieli ojca – majora SB.

Trzaskowski mówi o „upartyjnieniu” państwa: „Opozycja musi skoncentrować wysiłki na walce przeciwko upartyjnieniu Polski”, „media publiczne zostały upartyjnione”. Na szczęście partia Trzaskowskiego nie tylko mówi, lecz także robi. W Krakowie w ramach odpartyjnienia dyrektorami Teatru Bagatela zostali Krzysztof Materna i były sekretarz generalny PO Andrzej Wyrobiec. To argument za tym, żeby uwierzyć Trzaskowskiemu. Niebagatelny.

Jan Hartman, wyrzucony niegdyś z partii Palikota za swój tekst o kazirodztwie, zaapelował: „Tylko Trzaskowski – nie bawmy się w drobnicę!”. Warto cytować zarówno apel, jak i tamten tekst Hartmana. By wszyscy zwolennicy tezy, iż „jeśli udaje się powiązać harmonijnie miłość macierzyńską albo bratersko-siostrzaną z miłością erotyczną, to osiąga się nową, wyższą jakość miłości i związku”, wiedzieli, że mają oddać głos na Trzaskowskiego. A nie na pozbawionego inwencji, sztampowego, konserwatywnego – trzeba to jasno powiedzieć! – Biedronia.

Trzaskowski w Krakowie: „Jeżeli spotka mnie najwyższy zaszczyt zostać prezydentem, to nie pozwolę, żeby nas dzielono”. Jest źle, bo w takim razie jeśli on wygra, to ja idę siedzieć. Najlepiej żeby już teraz zapisał sobie, że musi mnie zamknąć prewencyjnie. Bo zacznę wtedy dzielić Polaków bezzwłocznie. Rzecz jasna oznacza to, że Trzaskowski planuje zostać dyktatorem i wprowadzić totalitaryzm. Bo ani w kodeksie karnym, ani w Konstytucji nie ma...
[pozostało do przeczytania 64% tekstu]
Dostęp do artykułów: