Kwestia honoru

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

„Poniosłam klęskę na wszystkich odcinkach swego życia” – te słowa wypowiedziała na krótko przed śmiercią 5 czerwca 1949 roku. Ale czy na pewno była to klęska? Może, szczególnie w dłuższej perspektywie, jednak zwycięstwo? To również kolejne pytania.  Jaka postawa wobec nowego okupanta Polski była właściwa: bezwzględny opór czy może jakaś forma ugody, porozumienia? Jak być wiernym ideałom? W końcu – czym jest honor? Jaką cenę trzeba zapłacić? Emilia Malessa – kapitan AK i żołnierz II konspiracji niepodległościowej, zapłaciła najwyższą. Aresztowana 31 października 1945 roku ujawniła przywódców WiN-u. Powód? Pułkownik Józef Goldberg-Różański, szef Departamentu Śledczego MBP, ręczył jej „oficerskim słowem honoru”, że żadna z ujawnionych osób nie zostanie aresztowana i osądzona: „Tylu już Polaków niepotrzebnie zginęło, trzeba z tym skończyć”. „Marcysia” uwierzyła, wychowana w świecie wartości, w którym słowo honoru coś znaczyło. Różański słowa nie dotrzymał, rozpoczynając
     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze