Zniszczone słowa

Felieton [Lubię dinozaury]

Kolejne awantury zorganizowane przez totalną opozycję bardzo wyraźnie pokazały, w jak głębokim poważaniu ma ona słowa, które teoretycznie niesie na sztandarach. Nielegalne zbieranie podpisów na Rafała Trzaskowskiego. Fake newsy o apaszce Pierwszej Damy, która miała niby kosztować kilkanaście tysięcy zł. Brednie o Grodzkim przejmującym obowiązki głowy państwa. Przykłady można mnożyć. Jednak swoistym rekordem kuriozalności były występy polityków totalnej opozycji związane z Sądem Najwyższym. Okazuje się, że można sobie wycierać buzię hasłami o konstytucji, a potem ostentacyjnie i publicznie nawoływać do jej złamania poprzez odebranie prezydentowi jego prerogatyw. W imię, co też znaczące, stworzenia zupełnie niekontrolowalnej przez jakąkolwiek państwową instytucję (a więc de facto obywateli, którzy wybierają władzę) sitwy, która od teraz miałaby też samą siebie wybierać. Widać wyraźnie, do czego służy to nagminne odwoływanie się do konstytucji – do kolejnych prób
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze