Wirus spadł Grodzkiemu z nieba

Pamiętają Państwo tekst z „Gazety Wyborczej” o znamiennej tezie: „Wirus spadł PiS-owi z nieba”? Patrząc na to, co się dzieje dziś w Polsce, wszystko wskazuje jednak na to, że ta epidemia spadła z nieba Platformie. Mogła ona, łamiąc wszelkie standardy, wymienić w połowie kampanii nieudolną kandydatkę, a teraz usiłuje torpedować każde działania, pomoc państwa i przeprowadzenie wyborów.

W końcu pojawiły się zręby programu „pozytywnego” platformerskiego kandydata na urząd prezydenta. Okazuje się, że Trzaskowki nie mówi wyłącznie o PiS-ie. Ma też własne postulaty – chce uniemożliwić powstanie Centralnego Portu Komunikacyjnego oraz przekop Mierzei Wiślanej. No tak, po co komu CPK, skoro jest lotnisko w Berlinie, po co komu ożywienie całego regionu przez przekop Mierzei, skoro można postawić strefę palet. A na poważnie, widać już, w którym kierunku pójdzie kampania prezydencka.

Troll Trzaskowski
Będzie to swoisty „trolling” polityczny. Odwołuję się tu do określenia z przestrzeni internetu, za trolla uważa się osobę, której jedynym celem jest obrażanie ewentualnych rozmówców i kierowanie dyskusji w takim kierunku, żeby przestała mieć jakiekolwiek znaczenie i zamieniła się w nieproduktywną awanturę. W tę właśnie stronę poszedł Trzaskowski, opierając się na antypisowym odruchu Pawłowa opozycyjnego elektoratu. Będzie krytykował cokolwiek, byle tylko pokazać swoją „radykalność”, nawet jeśli będzie to oznaczać torpedowanie rozwojowych dla Polski projektów, jak chociażby wspomniany CPK. Oczywiście tego typu „trolling” jest dla Trzaskowskiego konieczny. W tym momencie najważniejsze dla niego jest zmobilizowanie wokół siebie całości elektoratu opozycyjnego i pożarcie reszty konkurentów. To zadanie fundamentalne dla PO, której – gdyby to nie jej kandydat został wybrany przez Polaków do drugiej tury – byt mógłby być wręcz zagrożony. I zapewne mu się to uda. Wszystko bowiem wskazuje na to, że Szymon Hołownia został jednak...
[pozostało do przeczytania 66% tekstu]
Dostęp do artykułów: