Seneka, Neron, Sarmaci i Bruksela...

Felieton [Widziane z Brukseli]

Seneka Młodszy mądrze prawił, iż przez całe życie należy uczyć się żyć i, co może jeszcze bardziej dziwi, przez cale życie trzeba uczyć się umierać. Rzecz w tym, że można zaobserwować masę zupełnie nierozgarniętych delikwentów, którzy może życia to się i uczą, ale z niewielkimi rezultatami. Widać to także po opozycji w Polsce. Świadomie używam terminu geograficznego, bo z tymi przymiotnikami trzeba uważać...  A Senekę, syna Seneki Starszego, cytuję, bo przecież ów pisarz i filozof miał duży wpływ na chrześcijaństwo, sam będąc poganinem. Był skądinąd wychowawcą cesarza Nerona. Jak mówi stare polskie powiedzenie: drogowskazy nie chodzą – Seneka tak wychowywał przyszłego podpalacza Rzymu, że ten, gdy jego nauczyciel przestał być konsulem, wymusił na nim popełnienie samobójstwa. Starożytny Rzym pełen był tego typu smutnych historii. Ale miał też plusy: jadało się tam dużo, i to leżąc! Ach, czasy, czasy...   W życiu i w polityce trzeba mieć dużo pokory. I dystansu.
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze