Kolumbowie

„Wiecie, że urodziłem się w roku 1920, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę. I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli, płacąc za to swoim życiem” – pisał papież Jan Paweł II w książce „Pamięć i tożsamość”. „Wtedy w 1920 roku zdawało się, że komuniści podbiją Polskę i pójdą dalej do Europy Zachodniej, że zawojują świat. »Cud na Wisłą«, zwycięstwo marszałka Piłsudskiego w bitwie z Armią Czerwoną, zatrzymało te sowieckie zakusy”. 

Ojciec Święty przypominał również, że wokół „Cudu nad Wisłą” przez całe lata trwała zmowa milczenia: „Dlatego opatrzność Boża niejako nakłada dzisiaj obowiązek podtrzymywania pamięci tego wielkiego wydarzenia w dziejach naszego narodu i całej Europy, jakie miało miejsce po wschodniej stronie Warszawy”. W dniu „Cudu nad Wisłą” – 15 sierpnia 1920 roku – urodził się w Miechowie mój Ojciec – Tadeusz Płużański. Po latach zaczytywał się w książkach i encyklikach swojego równolatka Jana Pawła II. Zresztą filozofia Taty wiele czerpała z personalizmu chrześcijańskiego papieża Polaka. Pokolenie 1920, pokolenie Kolumbów, to „ludzie o nieskalanej prawości, gotowi do poświęceń nie w imię patetycznych haseł, ale w imię prostego, ludzkiego odruchu. Takich ludzi bardzo nam dziś brakuje” – napisał uczeń Ojca, filozof Piotr Derdej. Ale pokolenie Kolumbów to również trauma. Karol Wojtyła doświadczył obu totalitaryzmów, pracy w niemieckich kamieniołomach i zamachu 13 maja 1981 roku. Podobnie mój Tato. Po 73 dniach spędzonych w celi śmierci w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej w Warszawie (wyrok na rotmistrza Witolda Pileckiego i współpracowników wydał krzywoprzysiężny sąd 15 marca 1948 roku), komuniści zamienili Ojcu karę na dożywotnie więzienie. Prawdopodobnie dlatego, że wstawiła się za nim do Bieruta grupa więźniów niemieckiego KL Stutthof: „Pomagał wszystkim, bez względu na narodowość, niejednego podniósł na duchu, niejednemu...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: