Unię Europejską czeka rozpad

Pandemia pokazała wszystkim narodom w Europie, że nie są Europejczykami, są Niemcami, Włochami, Polakami. Powróciły granice, a polityka monetarna w strefie euro ciągle dostosowywana jest do potrzeb Niemiec, a nie na przykład Włoch. Trzeba pamiętać, że każdy organizm polityczny oceniany jest według tego, jak reaguje na kryzys. To jest kryzys, podobnie jak ten z 2008 roku, który był testem dla UE. Jasne jest, że Unia nie zadziałała sprawnie, a w przypadku koronawirusa nie działała w ogóle. Teraz biurokraci zaczynają odbywać spotkania, co jest zasadniczą odpowiedzią UE na jakikolwiek kryzys – zorganizować spotkanie – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” George Friedman. Z ekspertem ds. prognoz geopolitycznych, rozmawia Maciej Kożuszek

Dla kogoś, kto jak Pan zawodowo zajmuje się prognozowaniem przyszłości, kryzys związany z pandemią koronawirusa oznacza chyba konieczność radykalnej zmiany myślenia. Czy tworzone przez Pana prognozy kompletnie się zmieniły?
W Geopolitical Futures właśnie zakończyliśmy kompletny przegląd naszych prognoz, bo oczywiście nie przewidzieliśmy wybuchu tej pandemii. To, co jest interesujące, to fakt, że nie musieliśmy zmienić naszych prognoz, one pozostały takie same, ale wszystko uległo intensyfikacji. Mówiąc inaczej, wszystko będzie przebiegało teraz znacznie szybciej. W większości krajów i instytucji siły, które się ze sobą ścierały, teraz będą ścierały się jeszcze ostrzej.

Mówi Pan o intensyfikacji dotychczasowych tendencji. Na jakie konkretne wydarzenia czy zmiany może to się przełożyć w przyszłości?
My przyglądamy się procesom. Jednym z takich procesów, o których myśleliśmy, była fragmentaryzacja Unii Europejskiej. Przebiega to w kierunku, który przewidzieliśmy, ale cały proces przyspieszył. W przypadku Rosji jeszcze przed obecnym kryzysem ocenialiśmy jej perspektywy i możliwości bardzo negatywnie, teraz wyglądają one jeszcze bardziej negatywnie. Podobnie...
[pozostało do przeczytania 76% tekstu]
Dostęp do artykułów: