Zyziu na koniu Hyziu

Kochani uczniowie! Zamiast nudzić się na lekcjach, możecie pospacerować po lesie. I pamiętajcie, że chodzenie do szkoły jest surowo zakazane. Całe pokolenia polskiej młodzieży marzyły o takich zakazach, obecne pokolenie jest pod tym względem w czepku urodzone.

Równo rok temu nauczycielki były w mediach bohaterkami. Teraz są kretynkami. Bo narobiły błędów w czasie lekcji w TVP. Gdy rok temu śpiewały w internecie piosenki na poziomie gimbazy, cmokano nad ich odwagą i inteligencją. Teraz trwa rechot, bo pierwszy raz w życiu występując przed kamerą, miały tremę. 

We Włoszech strażnicy miejscy zatrzymali gościa, bo był starannie uczesany i świeżo ostrzyżony. Frajerski makaroniarz zamiast coś zamataczyć, wkopał nielegalnego fryzjera, u którego się ostrzygł. A ja poczułem ulgę, że chociaż mnie ten problem nie dotyczy.

Po wyparciu przez zakazy z dzikich ścieżek w lesie nad Rusałką, w ubiegłym tygodniu spacerowałem z dziećmi po pseudozamkniętych jeżyckich podwórkach. Gdzie szlaban nie pozwoli wjechać samochodem, ale boczkiem wślizgnąć się można. Na jednym z nich spotkałem zjawisko dziś rzadkie, czyli zamieszkałą przez dzikie koty zrujnowaną kotłownię. Czy ktoś zauważył, jak znika z naszego języka słowo „kotłownia”? Jak wytłumaczyć 5-latkowi, co to za budynek? KOT-ŁOWNIA – wyjaśniam, to takie miejsce, gdzie KOT ŁOWI myszy. Ten patrzy na mnie nieufnie, bo zna moje wygłupy. Gdy jakiś czas temu czytałem mu Biblię dla dzieci i było w niej o tym, że Jonasz siedział w brzuchu wieloryba, Władzio zareagował oburzeniem: „Tatuś, przecież tłumaczyłeś mi, że Biblia to nie jest zwykła książeczka i podczas jej czytania nie powinno się wygłupiać”.

Jeśli nie jestem osobą, która najczęściej sądzona była w Polsce za nielegalne zgromadzenia, to należę do ścisłej czołówki. Ile razy? Nie pamiętam, kilkadziesiąt na pewno. Tak to obchodziła się ze mną banda rządząca III RP. Poza Andrzejem Rzeplińskim (ale to było wtedy, kiedy...
[pozostało do przeczytania 63% tekstu]
Dostęp do artykułów: