Nikczemność w służbie przemysłu pogardy. Tę pamięć zabijano metodami spoza europejskiej cywilizacji

Dziesięć lat temu doszło do największej tragedii w historii powojennej Polski – w katastrofie lotniczej w Smoleńsku zginał prezydent PR prof. Lech Kaczyński, jego małżonka Maria, prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz towarzyszący im przedstawiciele polskiej elity. Zanim doszło do katastrofy, politycy PO oraz sprzyjające im media uruchomiły przemysł pogardy przeciwko prof. Lechowi Kaczyńskiemu i PiS. Ludzie skupieni wokół „Gazety Polskiej” i Solidarnych 2010 przez długi czas tworzyli jedyne środowiska, które upominały się o prawdę w sprawie katastrofy, broniły atakowane i wyszydzane rodziny ofiar, a także tych, którzy czcili ich pamięć.

Nie doszłoby do katastrofy smoleńskiej, gdyby nie było rozdzielenia wizyt premiera Donalda Tuska i prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego. To rozdzielenie było wpisane w falę „hejtu”, która niemal na co dzień dotykała prezydenta, jego rodzinę oraz partię, której był współzałożycielem, czyli Prawo i Sprawiedliwość. Przemysł pogardy przybrał na sile po katastrofie smoleńskiej – obiektem ataków stał się Jarosław Kaczyński, politycy z jego ugrupowania, rodziny ofiar katastrofy oraz wszyscy ci, którzy nie zgadzali się na kłamstwo i pogardę.
Naprzeciw Tuska i sprzyjających mu mediów stanęli ci, którzy pozornie byli bez szans, bo nie mieli rządowych protektorów ani potężnych mediów – ludzie skupieni wokół środowiska „Gazety Polskiej” i Solidarnych 2010. Pod ich namiotem na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie odbywały się wykłady i spotkania, podobnie było w Klubie Hybrydy, gdzie najczęściej moderatorem był Tomasz Sakiewicz. – Dziś już nie pamiętam, ile odbyło się tych spotkań – było ich po prostu tak dużo. Nie odmawiałem nikomu; broniliśmy rodzin i walczyliśmy o pamięć, chociaż nazywano nas oszołomami, nienawistnikami z Krakowskiego Przedmieścia, wariatami. Nie wyobrażam sobie, że mogliśmy zachować się inaczej – po katastrofie poza naszymi środowiskami nie było nikogo, kto wsparłby rodziny i...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: