Dyplomatyczna ofensywa Teheranu

Najwierniejszy obrońca Asada

Po serii spektakularnych niepowodzeń wzrosło ryzyko, że kolejni sojusznicy spiszą Asada na straty. Rosja i Chiny przez ostatnie tygodnie ograniczyły liczbę dyplomatycznych deklaracji w jego obronie. Od konfliktu w Syrii zaczął się nieco dystansować libański Hezbollah.
W tym kontekście niektóre zachodnie media zinterpretowały wizytę irańskiego ministra spraw zagranicznych w Turcji jako przymiarkę do ratowania interesów Teheranu w obliczu nieuchronnego upadku syryjskiego dyktatora. Oficjalnie przyczyną spotkania były zabiegi o uwolnienie 48 irańskich pielgrzymów porwanych niedawno przez syryjskich rebeliantów. Wiadomo jednak, że Turcja stała się głównym protektorem i sponsorem powstania w Syrii, i to ona będzie miała decydujący wpływ na polityczny układ sił w tym kraju, gdyby doszło do obalenia Asada.

Zmiana postawy Iranu to jednak tylko polityczna mrzonka. Wizycie w Ankarze towarzyszyła seria wrogich wypowiedzi polityków obu państw, a Teheran do końca sierpnia wprowadził wizy dla obywateli Turcji, oficjalnie z powodu zaostrzenia środków bezpieczeństwa przed międzynarodową konferencją w Iranie. Aby nie pozostawić wątpliwości co do swojego stanowiska, ajatollahowie równolegle z misją w Ankarze wysłali do Syrii swojego specjalnego przedstawiciela Saida Dżalili, by osobiście zapewnił Baszara al-Asada o nienaruszalności sojuszu obu państw. Dżalili, według pogłosek przymierzany do nominacji na przyszłego prezydenta Iranu (po odejściu Mahmuda Ahmadineżada), w swoim przemówieniu zaliczył Syrię do kluczowych elementów „osi oporu” (przeciw zachodniej ingerencji), której nie można złamać. Spotkanie, transmitowane przez syryjskie media, było pierwszym publicznym wystąpieniem Asada od kilku tygodni, kiedy w zamachu zginęli jego najbliżsi współpracownicy.

Poszukiwanie lokalnych sojuszników

Oprócz Damaszku Dżalili odwiedził Liban i Irak, które próbował pozyskać dla...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: