Dodatkowa mobilizacja i rozterki polskiej kadry. Koronawirus (nie) wygrał ze sportem

Kraj [Igrzyska Olimpijskie]

Przesunięcie o rok terminu Igrzysk Olimpijskich w Tokio to wyzwanie dla członków polskiej kadry olimpijskiej. – Mamy obecnie najsilniejszą reprezentację od lat – mówi „GP” Witold Bańka, były minister sportu.   Za niespełna cztery miesiące, 24 lipca, miały się rozpocząć 32. Letnie Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Tak się jednak nie stanie. Z powodu epidemii koronawirusa Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) podjął precedensową w historii decyzję, przekładając termin tych największych i najbardziej prestiżowych na świecie zawodów sportowych na przyszły rok (najprawdopodobniej przełom lipca i sierpnia 2021 roku). Zmiana terminu Igrzysk to bardzo poważny problem nie tylko dla organizatorów, ale przede wszystkim dla około 11 tysięcy sportowców, dla których często jest to najważniejsza impreza w życiu. Według Witolda Bańki, byłego ministra sportu, obecnie przewodniczącego Światowej Agencji Antydopingowej, decyzja ta jest szczególnie bolesna dla polskich sportowców. – Mamy
     
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze