Napiszmy do Merkel!

Tak, drodzy Czytelnicy. Pomysł opisany w tytule felietonu wydaje mi się naszą ostatnią deską ratunku. Trzeba się zebrać w sobie i niezależnie od naszych sympatii czy antypatii wobec kanclerz Niemiec – pójść do niej, jak to mawiają, po prośbie. Bo kto jak nie ona opanuje naszą totalną opozycję? A ta zatraca się w szaleństwie i paranoi coraz bardziej. 

Wiedząc, że największym zagrożeniem dla niej są możliwe, pozytywne notowania PiS w reakcji na podejmowane przez rząd działania w kwestii epidemii koronawirusa, zrobi wszystko, by podważyć zaufanie do państwa i rozpętać jak największą histerię. A to jest naprawdę niebezpieczne. Kogo zaś posłucha, jak nie Frau Merkel? Przecież nie władzy. Przecież nie obywateli ani narodu, skoro wszystko, co ostatnio robi, powoduje wyłącznie wzrost zagrożenia dla przeciętnego Polaka. I robi to świadomie. Więc to jedyne, co nam pozostaje. Od jutra zbieram podpisy pod listem otwartym do Merkel z prośbą o uspokojenie PO. Liczę, że wy, drodzy Czytelnicy, go podpiszecie. A teraz trochę na poważniej (niestety tylko trochę, bo chociaż chciałbym, żeby opisywane tu zachowanie Platformy było tylko kiepskim żartem, jest niestety ponurą rzeczywistością). Sytuacja jest poważna. Ale mimo całego związanego z nią strachu pokazuje ona zarówno rzeczy straszne, jak i dobre. Jestem pozytywnie nastawiony do przyszłości z jednego powodu. I państwo, i społeczeństwo zdają egzamin. Zwykli Polacy są w stanie przestrzegać zasad bezpieczeństwa. Ulice opustoszały, powszechna jest świadomość zagrożenia oraz tego, jakie działania należy podjąć, by nie zwiększać ryzyka. Jak widać, wbrew narzekaniom o tym, jacy Polacy są zacofani i niedostatecznie europejscy, możemy być wzorem dla innych państw i narodów UE tego, jak należy się zachowywać. Jednocześnie trwają spontaniczne, czysto oddolne akcje pomocowe, szczególnie wobec ludzi starszych, najbardziej zagrożonych. Nie wiem oczywiście, jak rozwinie się ta epidemia. Ale już jestem dumny z tego,...
[pozostało do przeczytania 4% tekstu]
Dostęp do artykułów: