Wkroczyliśmy w wiek epidemii

Matka natura nie będzie nas ostrzegała w nieskończoność. Musimy potraktować obecny kryzys jako być może ostatnie ostrzeżenie, zanim zaskoczy nas coś bardziej niebezpiecznego. W naturze ciągle krążą wirusy, które zabijają nawet 50 proc. zakażonych, a nie było w historii świata gatunku takiego jak ludzkość, którego populacja byłaby tak ogromna i który żyłby w tak wielkim zagęszczeniu – mówi dr Steven Hatfill, autor książki „Three Seconds Until Midnight”, w której przewidział światową pandemię. Z dr. Stevenem Hatfillem rozmawia Maciej Kożuszek
 
Książka, której jest Pan współautorem, ukazała się w listopadzie 2019 roku. Czytając ją w środku globalnej pandemii koronawirusa, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że gdybym poznał ją te kilka miesięcy wcześniej, myślałbym: oto kolejny ekspert straszący armagedonem, jak ekolodzy przestrzegają przed katastrofą klimatyczną, a dietetycy grożą epidemią otyłości. Co skłoniło Pana do napisania takiej książki? Jaki był jej odbiór przez czytelników?  
Prawda jest taka, że nikt się książką nie interesował przed wybuchem pandemii. Ciężko było kogokolwiek przekonać, że to jest coś, na co naprawdę trzeba zwrócić uwagę. Sama książka była efektem 10 lat pracy i przez 8 z tych lat naprawdę nikt nie chciał słuchać tego, co miałem do powiedzenia. W czasie rządów Obamy nikt w rządzie nie był zainteresowany tym tematem. Gdy w 2014 roku obserwowałem, jak USA reagują na wybuch epidemii Ebola, który zaczął się w Afryce, zrozumiałem, że trzeba coś zrobić, bo mój kraj jest w ogóle nieprzygotowany na taki kryzys. Dlatego zaprosiłem dwóch kolegów: Roberta Coullahana i Johna Walsha Jr., którzy są specjalistami w dziedzinie zdrowia publicznego i zajmowali się zarządzaniem katastrofami na szczeblu narodowym.
 
Skąd myśl, że zagrożenie pandemią może być większe? 
Zauważyliśmy, że mniej więcej w połowie lat 90. zmieniło się coś bardzo ważnego. Zaczęliśmy obserwować pojawianie...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: