Brońmy biało-czerwonej

Sąd staje po stronie Niemca, który mówi, że czuje się hitlerowcem, że nienawidzi wszystkich Polaków i najchętniej by ich wymordował. Polski sąd. Dzielną Polkę, która postanowiła nie pozwolić na takie zachowania i nie dać obrażać swych rodaków i swej Ojczyzny, ukarano – nie tylko zresztą finansowo. Natalia Nitek-Płażyńska została również zobowiązana do przeproszenia owego hitlerowca (jak on sam siebie nazywa).

Czyli, idąc tym tropem – będą teraz otrzymywać wyroki ci, którzy nagrają złodzieja w sklepie i upublicznią jego wizerunek? Lub ci, którzy zamieszczą w sieci nagrania z monitoringu, na którym widać, jak jakiś bydlak bije staruszkę i kradnie jej torebkę? Nie da się nie zauważyć faktu, że nagranie i udostępnienie opinii publicznej tak jaskrawych przypadków nienawiści do Polaków i skandalicznych, faszystowskich wypowiedzi jest podyktowane słusznymi motywacjami z punktu widzenia moralnego. Rozumiem, że gdy jedni nagrywają nazistów w lesie (słynny reportaż TVN), to wszystko jest w porządku i nawet dziennikarze dostają za to nagrody, a gdy nazistę nagrywa się w jego gabinecie w firmie, to już jest naganne i sąd widzi podstawy, żeby za to ukarać. A gdzie w ogóle jakaś podstawowa wrażliwość na to, co związane z godnością Polaków i Rzeczypospolitej? Naprawdę polski sąd stanął po stronie Niemca rzucającego teksty o „cyklonie B”? Piszę i nie wierzę, że muszę to pisać. Ale w sumie, cóż się dziwić, jeśli w jakiejś części społeczeństwa polskiego dochodzi do takiego zdziczenia, że publicznie depcze się polską flagę? Tak zrobił ostatnio jakiś działacz ruchu LGBT, który w transmisji na Facebooku podpalił ją, a potem podeptał. Odrażające. Jedno tylko mnie pocieszyło w tym filmiku tęczowego idioty: że nie potrafił jej szybko podpalić. Nie dawała się. I słusznie. My także nie powinniśmy się dawać. Za tę biało-czerwoną ginęli nasi przodkowie, przelewali za nią krew. Nie pozwólmy jej bezcześcić czy to na ulicy, czy w sądach. 
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: