Dwa kółka, wino i Anka w tle. Droga procentowym szlakiem

Słońce pali. Łańcuchy wypożyczonych rowerów są już mocno zapiaszczone. Pewnie wszystko przez tę szutrową drogę, na którą trafiliśmy. A może były takie już od początku, gdy wypożyczaliśmy je u tego sympatycznego Argentyńczyka, życzącego nam „buen viaje!”.

Przerzutki nie zawsze płynnie przeskakują z dwójki na trójkę. Pozbawiona amortyzatorów kierownica sprawia, że czuje się najmniejsze wertepy. Ale w tej chwili człowiek o tym zupełnie nie myśli. To przecież nie rower ma być główną atrakcją tego popołudnia. Po wąskiej szutrówce wyjeżdżamy na asfalt. Pusto. Ani jednego samochodu. Żadnych dziur, żadnych kolein. Można jechać poboczem, można zaryzykować jazdę obok
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: