Dwa kółka, wino i Anka w tle. Droga procentowym szlakiem

Podróże [Argentyna]

Słońce pali. Łańcuchy wypożyczonych rowerów są już mocno zapiaszczone. Pewnie wszystko przez tę szutrową drogę, na którą trafiliśmy. A może były takie już od początku, gdy wypożyczaliśmy je u tego sympatycznego Argentyńczyka, życzącego nam „buen viaje!”. Przerzutki nie zawsze płynnie przeskakują z dwójki na trójkę. Pozbawiona amortyzatorów kierownica sprawia, że czuje się najmniejsze wertepy. Ale w tej chwili człowiek o tym zupełnie nie myśli. To przecież nie rower ma być główną atrakcją tego popołudnia. Po wąskiej szutrówce wyjeżdżamy na asfalt. Pusto. Ani jednego samochodu. Żadnych dziur, żadnych kolein. Można jechać poboczem, można zaryzykować jazdę obok siebie, a nawet środkiem jezdni. Wzdłuż drogi aleja palm. Co jakiś czas widać przelatującą z jednej palmy na drugą kolorową,
18%
pozostało do przeczytania: 82%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze