Precyzja i symetria

Nie powinniśmy mieć złudzeń. Wypowiedzi Władimira Putina na temat Polski i naszej historii są, po pierwsze, nieprzypadkowe. Po drugie, należy osadzać je w szerszym kontekście geopolitycznym. Pewne jest jeszcze jedno – atak na Polskę będzie kontynuowany, i to najpewniej już za kilka chwil. Gra idzie o wysoką stawkę.

„Putin stosuje starą sowiecką doktrynę »rozpoznania bojem«” – stwierdził na antenie Polskiego Radia 24 redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomasz Sakiewicz, odnosząc się do skandalicznych słów prezydenta Rosji o Polsce. „Okazało się jednak, że nikt Putina nie bronił. Teraz już wie, że musi wysłać albo dużą armię, albo znalazł słabe punkty. Właściwy atak dopiero nastąpi” – mówił Sakiewicz. Zacznijmy jednak od początku.

Wrześniowa potwarz
Dla części obserwatorów sceny politycznej zachowanie kremlowskiego satrapy może być zaskoczeniem. Cóż takiego sprawiło, że Władimir Putin postanowił nagle obsobaczyć nasz kraj, przypisując mu nie „tylko” współodpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej, ale także współpracę z hitlerowskimi Niemcami? Tez jest co najmniej kilka i wszystkie wydają się uprawnione. Pewne jest także to, że ten ostatni atak spotkał się z tak zdecydowaną odpowiedzią (także międzynarodową), że Moskwa nie może być już pewna swojej siły rażenia (przynajmniej na polu propagandy i dezinformacji), nie ma jednak złudzeń, że z niej zrezygnuje.
Wpływ na emocje Putina i działania, które podjął, mają co najmniej kilka czynników. Tylko w ubiegłym roku Rosja poniosła dotkliwe porażki w polityce historycznej, która dla Kremla jest elementem bieżącej polityki wewnętrznej i zagranicznej. Wystarczy wymienić upokarzającą dla Moskwy sytuację z września, kiedy to na obchody 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej nie został zaproszony żaden przedstawiciel Federacji Rosyjskiej. Dla spadkobierców „wielkiej pabiedy” z 1945 roku musiało to być coś więcej niż policzek...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: